Cyfrowe portfele tożsamości mają stać się jednym z podstawowych narzędzi funkcjonowania obywatela w coraz bardziej zinformatyzowanym państwie i gospodarce. Ich ideą jest przechowywanie i używanie poświadczeń w formie elektronicznej: dokumentów tożsamości, uprawnień, certyfikatów lub danych potrzebnych do potwierdzania uprawnień w różnych usługach. Zwolennicy widzą w tym uproszczenie procedur, wygodę i większą interoperacyjność między instytucjami. Krytycy zwracają uwagę, że centralizacja znaczenia takich narzędzi może zwiększać ryzyko nadużyć, wykluczenia i uzależnienia od jednej infrastruktury.
Najważniejsze pytania dotyczą zakresu danych, modelu uwierzytelnienia i kontroli użytkownika nad własnymi poświadczeniami. Czy portfel ma przechowywać tylko minimalny zestaw informacji, czy stanie się punktem agregującym coraz więcej wrażliwych danych? Czy obywatel będzie w stanie selektywnie udostępniać konkretne atrybuty, czy raczej zostanie zmuszony do przekazywania pełnych pakietów informacji? EPORTF jest więc nie tylko projektem technicznym, ale także projektem politycznym dotyczącym tego, jak ma wyglądać relacja między jednostką, administracją i usługodawcami prywatnymi.
Jeżeli cyfrowe portfele tożsamości zostaną zaprojektowane z naciskiem na minimalizację danych, bezpieczeństwo i dobrowolność użycia, mogą stać się ważnym elementem nowoczesnych usług publicznych. Jeśli jednak będą rozwijane bez odpowiednich bezpieczników, mogą zwiększyć skalę profilowania i zależności od platform tożsamościowych. Dlatego EPORTF pozostaje jednym z centralnych tematów debaty o cyfrowych prawach obywatela.