Obowiązek używania prawdziwych danych użytkownika w usługach cyfrowych jest przedstawiany jako sposób walki z nadużyciami, przestępczością i anonimową agresją w sieci. Zwolennicy takich rozwiązań twierdzą, że większa identyfikowalność ogranicza poczucie bezkarności i ułatwia egzekwowanie prawa. Z drugiej strony REALNAME dotyka jednego z najbardziej fundamentalnych sporów cyfrowej epoki: czy anonimowość online jest problemem, czy raczej ważnym zabezpieczeniem wolności słowa, prywatności i bezpieczeństwa użytkowników.
Krytycy obowiązkowej identyfikacji przypominają, że nie wszyscy korzystają z anonimowości w złej wierze. Dla części osób jest ona warunkiem bezpiecznego uczestnictwa w debacie publicznej, szczególnie w warunkach presji politycznej, przemocy domowej, stygmatyzacji społecznej lub pracy w zawodach wrażliwych. Pełna identyfikacja może też zwiększać skalę nadzoru i uzależniać korzystanie z podstawowych usług od systemów tożsamości, które same mogą być podatne na błędy lub nadużycia.
REALNAME to więc temat znacznie szerszy niż porządek na platformach. To spór o architekturę wolności w internecie i o to, czy państwo lub operator usługi powinien mieć prawo wymagać pełnej identyfikowalności jako warunku uczestnictwa. W praktyce każda próba wprowadzenia takich zasad będzie testem proporcjonalności: między bezpieczeństwem a prawem do ochrony prywatności i ekspresji.