Listy dezinformacji są próbą porządkowania i wskazywania źródeł, narracji lub wzorców rozpowszechniania treści uznawanych za systemowo fałszywe lub manipulacyjne. W teorii mają pomagać platformom, mediom i użytkownikom szybciej identyfikować zagrożenia informacyjne. W praktyce budzą spory o przejrzystość kryteriów, możliwość błędu i ryzyko nadużycia politycznego. DISINF dotyka więc jednocześnie obrony debaty publicznej i granic tego, kto ma prawo formalnie oznaczać dane treści jako niebezpieczne lub niewiarygodne.
Zwolennicy takich narzędzi wskazują, że skala manipulacji informacyjnej jest dziś tak duża, iż bez bardziej uporządkowanych metod katalogowania trudno budować odporność społeczną. Krytycy obawiają się, że listy dezinformacyjne mogą stawać się nieprzejrzystymi instrumentami wykluczania niewygodnych głosów albo zbyt sztywnego klasyfikowania skomplikowanych debat. Problemem nie jest jedynie sama intencja, lecz także procedura: kto ustala zasady, kto weryfikuje błędy i czy istnieje realny mechanizm korekty.
DISINF to temat istotny, bo pokazuje, że walka z manipulacją informacyjną nie może opierać się tylko na spontanicznej odporności odbiorców. Potrzebne są narzędzia, ale ich legitymizacja musi być bardzo silna. W przeciwnym razie lista mająca chronić debatę publiczną może sama stać się źródłem podejrzeń i polaryzacji. To jeden z najważniejszych przykładów napięcia między bezpieczeństwem informacyjnym a zasadą otwartego sporu.