Wymóg wzrostu bioróżnorodności oznacza zmianę podejścia do inwestycji, planowania przestrzennego i ochrony środowiska. Coraz częściej nie wystarcza już ograniczanie szkód wyrządzanych przyrodzie. Nowe regulacje i standardy oczekują, że po zakończeniu inwestycji stan lokalnego ekosystemu będzie lepszy niż przed rozpoczęciem prac. To przesuwa akcent z minimalizowania szkód na aktywne odtwarzanie i wzmacnianie zasobów przyrodniczych, co ma duże znaczenie dla budownictwa, infrastruktury i sektora publicznego.
Z perspektywy inwestorów BIODIV oznacza bardziej złożone obowiązki. Konieczne staje się uwzględnianie siedlisk, zieleni, retencji, korytarzy ekologicznych i długofalowego monitoringu już na etapie projektowania. Z jednej strony podnosi to koszty i wydłuża procedury, z drugiej tworzy impuls do rozwoju nowych usług doradczych, metod oceny środowiskowej i projektów regeneracyjnych. Wymóg wzrostu bioróżnorodności staje się więc nie tylko narzędziem ochrony przyrody, lecz także nowym elementem zarządzania ryzykiem inwestycyjnym.
Krytycy podnoszą, że przyroda nie zawsze daje się wiarygodnie ująć w tabelach i wskaźnikach, a zbyt biurokratyczne podejście może prowadzić do pozornego spełniania wymogów. Zwolennicy odpowiadają, że bez twardych zasad ekosystemy przegrywają z krótkoterminową logiką ekonomiczną. W rezultacie BIODIV staje się jednym z kluczowych sporów o to, czy rozwój gospodarczy może być naprawdę powiązany z odbudową środowiska, a nie jedynie z ograniczaniem szkód.